Przejdź do głównej zawartości

 Serwus,

w tym wpisie chciałabym się podzielić czymś osobistym, a mianowicie - zmagam się ze stanami lękowymi. Co to takiego? Siedzę na kanapie, wszystko jest git, gra moja ulubiona muzyka, nie ma żadnego zagrożenia. Jestem w bezpiecznym miejscu. Tylko czemu nagle moje ciało się napina, puls skacze, oddech staje się płytki i przyspieszony. Czuję się tak jakby zaraz koło mnie miała wybuchnąć mina i szykuję się do ucieczki. Przed czym ta ucieczka? To myśli przywołują wspomnienia z przeszłości, lub zamartwianie się o przyszłość. Aby być cały czas "na fali", w ruchu. Bo przecież MUSZĘ korzystać z życia. Bo życie mi ucieknie...A przynajmniej tak mi się wydaje.

Skąd mi się to wzięło? Jest kilka teorii. Lecz chyba głównie z tego, że nie potrafiłam odpoczywać, wszystko zawsze musiałam zrobić sama, bo przecież nikt inny lepiej ode mnie nie zrobi. Tia... bo nie ma ludzi nie zastąpionych? Każdy zły grymas, zły humor, negatywny komentarz innych osób brałam do siebie. Jakbym była odpowiedzialna za emocje wszystkich otaczających mnie osób. I do tego, ukrywałam ten mój stan. Pod maską pozytywnej, radosnej mnie, kryła się osoba, która w nocy nie śpi, wymyśla różne czarne scenariusze, które nigdy mogą się nie wydarzyć. No i po co? Żeby niszczyć sobie zdrowie? Bo przez to pojawiły się problemy w wysokim ciśnieniem, wieczne zmęczenie, bolący żołądek, a na koniec długie zwolnienie lekarskie.

Jak sobie z tym radzę? Początkowo musiałam sobie uświadomić w jakim jestem stanie. Co się ze mną dzieje. Że to nie jest zwykłe przepracowanie, tylko stan psychiczny. Znalazłam specjalistę, który przepisał tabletki, które jeszcze bardziej zniszczyły moje zdrowie psychiczny i relacje ze światem i ludźmi. Stany lękowe przemieniły się w depresję lękową.  Więc znalazłam innego specjalistę, całkiem odmiennego. Osobę, która uczy mnie jak słuchać swojego ciała, opisywać swoje emocje, uczucia. Teraz już wiem, że moje złe myśli to nie jestem ja. Że warto być tu i teraz. Cieszyć się z tego co mam, a nie z tego co mogę mieć. Że życie, mimo wszystko, potrafi być piękne. Każdego dnia, jeśli będę pozytywna, to przyciągnę pozytywne sytuacje. Jest ciężko, ale codzienna praca nad sobą przynosi efekty. Chcę być konsekwentna i zdeterminowana, aby odmienić dotychczasowe powtarzane schematy. Przeszłość nie musi mnie określać. Jestem silna i mocna. 

Tego Wam życzę, abyście razem ze mną uczyli się tego, że życie jest piękne. Każdego dnia!
Miłości! Do samego siebie! 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Serwus! W tym wpisie, chcę opisać to co daje mi wiarę, że jestem silną i mocną kobietą. Tą niesamowitą, nieziemską, wspaniałą czynnością jest... bieganie! Tak, bieganie. Sama w to nie wierzę, że tak prosty wysiłek fizyczny może przynieść tyle motywacji i radości do życia. Jak się zaczęło? Spontaniczna decyzja, w moim najgorszym okresie życia, kiedy nie umiałam być sama, nie umiałam siedzieć na kanapie i nic nie robić. Wstałam, krótka rozgrzewka, buty na stopy i wyszłam z domu. Zaczęło się od marszobiegów, czyli 5 minut szybkiego marszu, a następnie luźny trucht. I tak się udało przebiec 2 kilometry. I... przyniosło mi to ulgę, spokój w mojej adhdowej głowie. Przyjemność. Więc poszłam w to dalej. Działałam według specjalnie rozpisanego planu treningowego, dzięki któremu po miesiącu udało mi się przebiec 5 kilometrów. Cudowne uczucie. Pamiętam ten ciepły czerwcowy wieczór. Jedno z piękniejszych wspomnień, które automatycznie wywołuje uśmiech na mojej twarzy.  To przyjemne uczucie zmo...
 Dzisiaj przywitam się inaczej... Siemanko! Ostatni wpis zakończyłam życząc każdemu szczęścia. No i właśnie, co to jest szczęście? Zastanawiam się nad definicją tego słowa już kilka dni. Rok temu szczęściem nazwałabym to, że lecę na wakacje w ciepłe i popularne miejsce. Albo, że w końcu zmienię pracę, najlepiej na taką w dużej korporacji. Lub to, że jest piątek i w końcu można się napić wina. Czyli, że szczęściem było to, iż na coś cały czas czekałam. Lecz czy serio byłam szczęśliwa, kiedy ta oczekiwana chwila nadeszła? Nie wiem. Całe życie mam na coś czekać? Po co? Jak życie jest tak przewrotne, że jutra może nie być. Więc warto być szczęśliwym już teraz. W tej chwili.  Jak odnaleźć radość każdego dnia? Jeszcze tego nie potrafię, ciągle się uczę, ale po prostu wystarczy być wdzięcznym. Za każdą najprostszą rzecz, o których zapomnieliśmy. Wyobraź sobie, że dzwoni budzik, czas wstawać. Rozpocząć kolejny dzień. I z czego tu się cieszyć? Nic nadzwyczajnego. Wcale nie. Przed Tobą ...