Przejdź do głównej zawartości

 Dzisiaj przywitam się inaczej... Siemanko!

Ostatni wpis zakończyłam życząc każdemu szczęścia. No i właśnie, co to jest szczęście? Zastanawiam się nad definicją tego słowa już kilka dni.

Rok temu szczęściem nazwałabym to, że lecę na wakacje w ciepłe i popularne miejsce. Albo, że w końcu zmienię pracę, najlepiej na taką w dużej korporacji. Lub to, że jest piątek i w końcu można się napić wina. Czyli, że szczęściem było to, iż na coś cały czas czekałam. Lecz czy serio byłam szczęśliwa, kiedy ta oczekiwana chwila nadeszła? Nie wiem. Całe życie mam na coś czekać? Po co? Jak życie jest tak przewrotne, że jutra może nie być. Więc warto być szczęśliwym już teraz. W tej chwili. 

Jak odnaleźć radość każdego dnia? Jeszcze tego nie potrafię, ciągle się uczę, ale po prostu wystarczy być wdzięcznym. Za każdą najprostszą rzecz, o których zapomnieliśmy.

Wyobraź sobie, że dzwoni budzik, czas wstawać. Rozpocząć kolejny dzień. I z czego tu się cieszyć? Nic nadzwyczajnego. Wcale nie. Przed Tobą jakieś 12 godzin, które możesz wykorzystać na maksa. Obudziłeś się. Masz sprawne ciało. Masz pracę, może jej nie lubisz, ale dzięki niej możesz kupić i wypić swoją ulubioną kawę. Wychodzisz z domu, a tu wita Cię słońce, śpiew ptaków, powiew ciepłego wiatru na twarzy. To jest naprawdę fajny dzień. Banał? Więc pomyśl o tych wszystkich ludziach, którzy się dzisiaj nie obudzili. Albo o tych, którzy nie są w stanie samodzielnie wstać z łóżka. Wkurza Cię Twoja praca? Pomyśl o tych, którzy stracili zatrudnienie, a rynek pracy jest teraz ciężki (coś o tym wiem) i nie mogą znaleźć kolejnej. A lato niedługo przeminie, znowu wrócą ponure szare dni. 

Po prostu się uśmiechnij, wyprostuj i ciesz tym co masz! 

Z czego ja czerpię radość? Z tego jak rano znajdę 5 minut i przed wyjściem z domu mogę jeszcze pomedytować. Przygotować umysł i ciało na nowe wyzwania. Kiedy wiem, że mam bliskich, do których mogę zadzwonić i porozmawiać na każdy temat. Kiedy zakładam słuchawki (które dostałam w prezencie od jednej z ważniejszych osób w moim życiu) i posłuchać ulubionej muzyki jednocześnie odcinając się od niepotrzebnych bodźców. Albo z tego, że piszę posty na bloga. 

Bo jeśli nie umiesz się cieszyć z małych rzeczy, nie będziesz umiał się cieszyć z większych.

Wdzięczność moi drodzy! 

Dziękuję za uwagę!



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Serwus! W tym wpisie, chcę opisać to co daje mi wiarę, że jestem silną i mocną kobietą. Tą niesamowitą, nieziemską, wspaniałą czynnością jest... bieganie! Tak, bieganie. Sama w to nie wierzę, że tak prosty wysiłek fizyczny może przynieść tyle motywacji i radości do życia. Jak się zaczęło? Spontaniczna decyzja, w moim najgorszym okresie życia, kiedy nie umiałam być sama, nie umiałam siedzieć na kanapie i nic nie robić. Wstałam, krótka rozgrzewka, buty na stopy i wyszłam z domu. Zaczęło się od marszobiegów, czyli 5 minut szybkiego marszu, a następnie luźny trucht. I tak się udało przebiec 2 kilometry. I... przyniosło mi to ulgę, spokój w mojej adhdowej głowie. Przyjemność. Więc poszłam w to dalej. Działałam według specjalnie rozpisanego planu treningowego, dzięki któremu po miesiącu udało mi się przebiec 5 kilometrów. Cudowne uczucie. Pamiętam ten ciepły czerwcowy wieczór. Jedno z piękniejszych wspomnień, które automatycznie wywołuje uśmiech na mojej twarzy.  To przyjemne uczucie zmo...
 Serwus, w tym wpisie chciałabym się podzielić czymś osobistym, a mianowicie - zmagam się ze stanami lękowymi. Co to takiego? Siedzę na kanapie, wszystko jest git, gra moja ulubiona muzyka, nie ma żadnego zagrożenia. Jestem w bezpiecznym miejscu. Tylko czemu nagle moje ciało się napina, puls skacze, oddech staje się płytki i przyspieszony. Czuję się tak jakby zaraz koło mnie miała wybuchnąć mina i szykuję się do ucieczki. Przed czym ta ucieczka? To myśli przywołują wspomnienia z przeszłości, lub zamartwianie się o przyszłość. Aby być cały czas "na fali", w ruchu. Bo przecież MUSZĘ korzystać z życia. Bo życie mi ucieknie...A przynajmniej tak mi się wydaje. Skąd mi się to wzięło? Jest kilka teorii. Lecz chyba głównie z tego, że nie potrafiłam odpoczywać, wszystko zawsze musiałam zrobić sama, bo przecież nikt inny lepiej ode mnie nie zrobi. Tia... bo nie ma ludzi nie zastąpionych? Każdy zły grymas, zły humor, negatywny komentarz innych osób brałam do siebie. Jakbym była odpowied...